Lex Populi to projekt budowania kompletnego porządku prawnego Rzeczypospolitej — od zera, przez świadomy Naród.
Zaczynamy od Konstytucji — kontraktu który wolni ludzie zawierają między sobą, nie z państwem. Na jej zasadach stworzymy Państwo od nowa. Potem kodeksy, ustawy i każdy potrzebny paragraf — wszystko budowane oddolnie, głos po głosie.
Żadnych gotowców z gabinetów. Żadnych ustaw pisanych przez lobbystów. Tylko wola świadomego Narodu — wyrażona wprost, artykuł po artykule.
Tu nie głosujesz co cztery lata. Tu głosujesz na każdą literę prawa które Cię dotyczy.
Współczesne podręczniki prawa konstytucyjnego definiują konstytucję jako „akt prawny o najwyższej mocy prawnej, określający podstawy ustroju państwa, organizację i kompetencje naczelnych organów władzy oraz podstawowe prawa i wolności obywateli" (L. Garlicki, Polskie prawo konstytucyjne, 2021).
To definicja techniczna. Opisuje dokument. Nie mówi nic o tym skąd ten dokument pochodzi i czy ktokolwiek wyraził na niego zgodę.
Tymczasem u źródeł nowoczesnej teorii prawa leży zupełnie inne rozumienie. John Locke pisał o rządzie jako instytucji istniejącej wyłącznie za zgodą rządzonych. Jean-Jacques Rousseau twierdził że jedynym źródłem legitymizacji prawa jest wola ogółu — nie wola przedstawicieli, lecz samych jednostek. John Rawls w Teorii sprawiedliwości opisał sprawiedliwy porządek jako taki, na który zgodziliby się ludzie nie wiedząc jaką pozycję w nim zajmą.
Żadna dotychczasowa konstytucja tych warunków nie spełniała. Każda powstawała przez przedstawicieli — nie przez samych zainteresowanych. Reprezentacja była koniecznością techniczną, nie wyrazem woli. A każdy system reprezentacji rodzi ten sam, udokumentowany problem — agent działa we własnym interesie, nie mocodawcy.
Dziś po raz pierwszy w historii technologia umożliwia to czego Locke, Rousseau i Rawls nie mogli sobie wyobrazić jako możliwe — bezpośredni, indywidualny udział każdej jednostki w ustalaniu zasad wspólnego życia.
Lex Populi to pierwsza próba konstytucji która spełnia definicję której uczy się na pierwszym roku prawa.
Jeśli ktoś jest przeciw — niech powie dlaczego.
Nie może być mowy o demokracji jeżeli choć jedna z władz państwowych nie posiada odrębnego mandatu społeczeństwa. System w którym partia wygrywająca wybory jednocześnie tworzy prawo i je wykonuje — nie jest demokracją. Jest oligarchią z demokratyczną fasadą. W nowym porządku prawnym taki stan rzeczy musi być traktowany jako przestępstwo przeciwko Narodowi.